Kredyt – potrzeba klienta czy banku?

      Brak komentarzy do Kredyt – potrzeba klienta czy banku?

Gdybym miał te parę groszy więcej… Jak już powiedziałem na wstępie, nie da się nie zauważyć wszelkich reklam, które tak wspaniale opisują dane produkty. Przeciętny Kowalski, który z każdej strony dostaje coraz to nowsze ogłoszenia przeróżnych urządzeń od odtwarzacza DVD na lodówce, czy samochodzie kończąc, nie może przejść obok nich obojętnie.

Kredyt – potrzeba klienta czy banku?

Otrzymując taką ogromną ilość ofert, pojawiają się pytania: „To jest jedyna okazja, przecież to jest promocja, kiedy będzie następna? Muszę to mieć. A może kupię to i tamto, bo nie wiadomo, kiedy to się powtórzy. Tylko gdybym miał więcej pieniędzy… Chyba wezmę kredyt”. Właśnie kredyt, bo o nim mowa. Jest to jak wszyscy dobrze wiemy pożyczka, którą potem oddaje się bankowi z procentem od pożyczonej kwoty. Bardzo łatwo można zauważyć, że te 2 kręgi gospodarcze mają ze sobą bardzo dużo wspólnego.

Dlaczego? Wytłumaczenie tego jest banalnie proste. Sklep zatrudnia specjalistów od rynku, którzy to wymyślają hasła, oprawę graficzną i ogół tejże reklamy, by jak najbardziej zachęcić potencjalnego kupca do jakiejś rzeczy. Następnie ten wcześniej wspomniany potencjalny kupiec jedzie samochodem lub idzie chodnikiem po ulicy i widzi ogromny baner, przedstawiający dajmy na to lodówkę, z przeważnie przekreśloną starą ceną i nową, napisaną dużą czcionką, by przykuć uwagę odbiorcy. Dodatkowo przy zdjęciu urządzenia napisane są jego największe zalety, czyli powiedzmy pojemność, zużycie energii, itp. Całość jest dokładnie przemyślana. Każdy kolor, każdy szczegół jest dopracowany tak, aby nasz mózg odbierał to jako coś ważnego.

Oczywiście również dokładnie przemyślane jest umiejscowienie takiego banneru reklamowego. Po tym etapie tak naprawdę wszystko zależy od odbiorców. Na tym polega właśnie marketing i reklama. Ale co dalej? Najważniejsza rzecz. Finanse. Nie każdego przeciętnego Polaka stać, by kupić sobie ot tak, nazwijmy to kolokwialnie „ to i siamto”.

Co wtedy robi? Ano albo odpuszcza sobie zakup tejże rzeczy, ponieważ stwierdza, iż nie ma to żadnego sensu, albo jedzie do banku, który – bagatela również za pomocą reklamy – oferuje najmniejszy procent od pożyczki i następnie podpisuje z bankiem umowę i cieszy się pieniążkami, które chwilę później wydaje na dany produkt. Rzecz jasna potem tracą na tym więcej, niż mogliby zyskać, czekając chwilę na obniżenie wartości tego produktu po wprowadzeniu nowego modelu, ale na tym polega sztuka perswazji. Oczywiście pomijam ludzi, których po prostu na to stać.

 

Ale zaraz zaraz, a raty?

 

Jest to również forma pewnego rodzaju kredytu, która opiera się na stopniowym wpłacaniu na konto banku części z całego kosztu danego produktu, gdzie dana sieć handlowa pośredniczy w podpisaniu umowy między klientem a instytucją bankową. Najczęściej jest to wpłata comiesięczna, oczywiście stała, pomijając zaległości finansowe, kończące się odsetkami. Pewne sklepy organizują promocje „RATY 0 PROCENT”, itp. Pomijając promocje jest to również pewnego rodzaju forma kredytu, z tym, ze nie zapożyczamy się u kogoś, tylko spłacamy, powiedzmy przez 2 lub 3 lata ( w przypadku mieszkań nawet 30 lat), tenże produkt, którym cieszymy się w domowym zaciszu. Zauważmy, że wszelkie promocje, typu „ceny bez VAT”, czy „ceny – 30 %” są organizowane po uprzednim podniesieniu cen tych produktów. Dla człowieka, który nie interesuje się tą tematyką wydaje się to wręcz niemożliwe i czym prędzej spieszy się do najbliższego punktu sprzedaży danej sieci handlowej i z uśmiechem na twarzy zakupuje dodatkowo wychwalany produkt, który może znaleźć po drodze na billboardach. Oczywiście ktoś bardziej opanowany spokojnie przemyśli ten zakup, porówna cenę z konkurencją i może okazać się, że nie jest to taka okazja, na jaką wygląda.

 

Podsumowanie

 

Jak widać, sztuczki, którymi zajmują się specjaliści od marketingu oraz wszelkiego rodzaju psychologowie, znającą doskonale mentalność ludzi działają. Należy podchodzić do nich z dystansem, podchodząc do sprawy racjonalnie i z głową. Przecież nikt nie chce bezcelowego wydania pieniędzy, prawda? No chyba, że te wielkie korporacje, które rocznie obracają milionami lub miliardami złotych. Nie dajmy się zwieść obrazkom, ogłoszeniom radiowym i telewizyjnym. Oczywiście kredyt niekiedy jest niezbędny, gdyż nie zawsze wynagrodzenia wystarczają ludziom do zapewnienia najpilniejszych potrzeb i dodatkowych przyjemności w życiu, lecz ten artykuł poświęciłem właśnie sprawie, dotyczącej sprzedaży produktów handlowych. Szanujmy pieniądze, ale i nas samych. Bo łapiąc się na takie sztuczki nasza samoocena w dużym stopniu spada.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o